piątek, 9 grudnia 2011

A w weekend góry.

Udało się!! Mamy bilety do Haridwar na niedziele!
Tam chyba też będzie trochę ludzi:)
Haridwar leży 300 km na północ od Delhi, które pokonamy pociagiem w jedyne 7 godzin:) u podnóża Himalajów, jest jednym z siedmiu świętych miast dla hindusów, przez które przepływa Ganges.
W końcu coś nowego!!:) Bilety udało sie nabyć dziś i to o dziwo! na stacji kolejowej;)....co było dośc skomplikowane i czasochłonne - 4 godz od wyjścia z domu, przez zakup biletu do powrotu do domu. Rano zabralismy ze sobą paszporty i wyruszylismy na tą przygodę, najpierw wiadomo riksza i targowanie o cenę, później metro i w koncu jesteśy na dworcu, z dobrej strony nie tak jak wczoraj, jest nawet budynek dworca, milion ludzi, riksze, taksówki, wszytko, a do tego wielkia, tłusta mgła, dzisiejsza widocznośc w mieście wynosiła jakis metr...weszliśmy do głównej hali, oczywiście przez security bramki, tam trylion ludzi, śpią na środku hali, jedzą, leża, kucają, stoją w kilkumetrowych kolejkach do jednej z 30 kas...obeszliśmy to wszytko z 3 razy, weszliśmy na górę, tam smród jeszcze większy, nawet jakieś dormitoria jakby ktoś potrzebował sie przespać gdzie indziej niż na głównej hali w warunkach jakie pewnie nie mieszczą nam się w glowie, ale nie wiem.....:) obeszliśmy górę, później jeszcze raz dół, w końcu zapytaliśmy o drogę do biura w którym podobno turyści mogą kupować bilety-jaki przywilej?!...mając wielką nadzieje, że tam będzie chcoiaż trochę mniej ludzi....przeszliśmy przez most, pod nim tysiące peronów, w pociągach jeszcze więcej ludzi, zamiast okien kraty, ludzie wystają z każdej możliwej dziury w pociągu...tragarze nosza na glowach tobołki, cena za tragarza 40 rupi za 40 km i 20 minut. W końcu wyszliśmy z tego budynku, weszlismy do kolejnego, na piętro i jest, jest coś co wygląda jak trochę "lepsze" miejsce i jest znak International Turist Bureau- to my! wchodzimy, rozglądamy się o co chodzi, jest kilka jakby kas za ladą, ludzie siedzą w kółeczko, każdy ma jakąś kartkę, po 10 min orientujemy się o co chodzi za pomocą innego turysty z Holandi. Karteczke trzeba mieć żeby wypełnić rezerwację, ludzie siedzą w kółeczko, bo tak idzie siedząca kolejka(?!). System numerkowy hahah- nie tu:) przesiadasz sie co 6 minut z krzesełka na krzesełko, bo tak idzie kolejka, się nie przesiądziesz ktoś ci się wbije:) po godzinnej obserwacji innych zagubionych turystów, kilku rozmowach co, gdzie, jak, skąd w końcu nasza kolej. Internet mówił, że nie ma biletow do poniedzialku, tutaj są juz na niedziele! hurra! warto tam się wybrać i odsiedzieć swoje, bo do tego masz miejscówkę w wagonach turystycznych...tak przypuszczamy, kupując w necie, siedzisz gdzie popadnie....Wypisalismy wszytkie świstki, zapłaciliśmy po 10 zl, dostalismy jeden świstek w zamian-bilet!. Teraz musimy tylko znaleźć miejsce odjazdu pociągu i góry! Brzmi łatwo, ale nie sądze, nawet pan za ladą powiedział, że warto przyjśc godzinę przed odjazdem na peron, wiec pewnie będzie walka...no i przygoda! Ale biorąc pod uwagę ceny pociagów tutaj, chcemy zrobic Indie nimi, więc pewnie spędzimy w nich kilka tys km.. będzie trzeba zaakceptpować czekające nas warunki i to szybko:) Myślę, że nie może byc gorzej niż w pociągach na Ukrainie, bez okien, bez tlenu, z rumuńskimi rodzinamy jędzacymi w tej puszcze bez powietrza wędzone ryby, kurczaki, czereśnie i wycierającymi rączki po jedzeniu w firanki w oknach.....nie, nie może być gorzej niż wtedy, pozatym jesli nawet, to tamto już przeżyłam, to i teraz dam radę:)

2 komentarze:

  1. nie gadaj ze nie da sie wejsc bokiem

    OdpowiedzUsuń
  2. Mysle, ze moze nie byc firanek :)))
    N.

    OdpowiedzUsuń