czwartek, 23 lutego 2012

W drodze do Laosu.

Oto jestem na granicy Tajlandi i Laosu, siedząc na środku ulicy i kradnąc wifi kto wie skąd i na jak długo:) Także więc jakby ostatnia poki co noc w Tajlandi. Przejazd był całkiem udany i komfortowy minibusikiem. Po drodze spotkało mnie nieoczekiwane....przępiekna światynia Wat Rong Khun  albo prościej White Temple, wybudowana w 1997...wygląda jak pałac królowej sniegu. Cała biała, kolor ktory odnosi sie do czystości Buddy, i do tego pokryta lusterkami czyli światłem co świadczy o jego mądrosci. Przepiękne miejsce do tego ma mase mrocznych elementów, jak diably, czaszki, rece zmarlych wychodzace z ziemi, a w środku jak zwykle siedzi Budda, tylko ze malowidla na ścianach sa jak z bajki tysiaca i jednej nocy w co wplątane sa postacie współczesne jak Majkel, albo z innej beczki jak ku fu panda, vader czy batman czy matrixowe postacie....no niesamowity kolaż kolorów i różnych światów, a dzieki temu widok, którego się absolutnie nie spodziewałam, slysząc na poczatku wycieczki, że zobacze kolejną światynie....:)












A to była poprpstu toaleta (!?)
Po drugiej stronie Mekongu już Laos.
Do zobaczenia po drugiej stronie rzeki!:)

wtorek, 21 lutego 2012

Mix fotek.

Tłusty czwartek na promie z dwoma pączkami:)

Po spacerze w Ciang Mai, mozna śmiało stwierdzić ze miasto jest załadowane dwoma rzeczami...świątyniami, tymi małymi i dużymi i zarciem na każdym rogu w każdej postaci.





Prześwietlona ja...aaa musze nowy aparat!










Z innej beczki...traktor:)

Nazwy ulic...dosyć pomocne, o ile ma się mape:)



Sparkling ławka:)
Korone też tu można na miarę sobie zrobić.


Jackfruit, albo śmierdziuch - największy owoc na świecie, rosnący na drzewie. Waga ok 30 kg.
Po obraniu.
Targ owocowy....
...mięsny...
....rybny.

Bkk tuk tuk.
W każdej świątyni można kupić, żeby później uwolnić ptaszka na szczęście i ku pomyślnosci.

A tak wygladają pomieszczenia sypialne na lotnisku w Madrasie.
 No i tyle...wiem ze zdjęcia sa jakości wręcz wybornej.....ale no...zbieram na aparat:)